Czarownica Małgorzata Lisińska

Czarownica Małgorzata Lisińska

Czarownica jest kolejną częścią niesamowitych przygód trójki przyjaciół. Na temat poprzedniej części, Tropiciel, możecie przeczytać w tym miejscu.
Świat pełen magi, Krasnoludów, Magów, Czarownic i niesłychanych stworzeń, jak Smoki, Nimfy, dostarczają niesamowitych wrażeń podczas czytania. Bohaterowie z każdym dniem dają się poznawać co raz lepiej. Likal, z dziewczynki z umiejętnościami magicznymi wyrasta na piękną kobietę, która nieustannie nabiera doświadczenia. Sodi, skupiony do tej pory na codziennym “uśmiercaniu” swoich towarzyszy wieczną paplaniną, zakochuje się (?). Pierwotny, powoli zaczyna zauważać w swojej podopiecznej nie tylko małą dziewczynkę. Nie pomaga mu to jednak traktować jej inaczej, jak do tej pory. Uświadamia sobie, że dla niego już zawsze będzie małą, słodką Likal.

Podróże małe i duże

Jak w przypadku pierwszej części, główni bohaterowie podróżują po całej Krainie. Często wpadają w tarapaty, z których muszą wzajemnie się ratować. Każda z przygód jest inna, lecz ściśle powiązana z poprzednimi, co w dalszym ciągu daje nam płynną historię. Bohaterowie się rozwijają i, ze względu na rozwój sytuacji, mamy możliwość poznania ich przeszłości. Dodaje to dodatkowego smaku powieści, ponieważ w dalszym ciągu nie wszystko zostaje wyjaśnione.

Jako mała zachęta, pozostawiam wam cytat, z którego chichrałam się jak wariatka:

Bal już trwał. (…) Stroje zgromadzonych mieniły się kosztownościami, a — zgodnie z ostatnim krzykiem mody przygranicznych królestw — większość sukien uszyto z materiałów w intensywnych odcieniach zieleni.

— Nie no, żabi, cholera, festyn — zachichotał Sodi. — Jakem kiedyś na bagnach drogi pomylił, to ropuchy o równie cudacznym ubarwieniu też tak podrygiwały. No, zwłaszcza jakem jedną z buta potraktował… (…) Rozglądał się dalej, z ogromną radością, bo rzeczywiście zbite pośrodku sali towarzystwo, podskakując i wykrzywiając ciała to w jedną, to w drugą stronę, przypominało nieco konające płazy. — Widziałaś panna? Chyc, chyc, nie bój nic, w błotko plum, będzie bum!

Tak przy okazji, całe życie wydawało mi się, że hyc pisze się przez samo “h”, ale wyczytałam, że niby w gwarze poznańskiej chyc jest ujęte jako poprawne — prawda to?

Podsumowanie

Wracając do książki, polecam wam ją z całego serca. Autorka, widać, że z każdą kolejną powieścią rozwija się i, osobiście, liczę na dalszy rozwój zdarzeń w przypadku tej trójki, która de facto już nią nie jest. Z każdym dniem, grono przyjaciół się powiększa. Jedni z większym, drodzy z trochę mniejszym zapałem i zainteresowaniem podążają za głównymi bohaterami.

Pewne jest jednak to, że autorka zostanie ze mną na dłużej i z ogromną niecierpliwością będę wyczekiwała jej kolejnych książek.