<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>życie &#8211; Zufi.pl</title>
	<atom:link href="https://zufi.pl/tag/zycie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://zufi.pl/tag/zycie/</link>
	<description>Z pasji do książek, z miłości do życia</description>
	<lastBuildDate>Sat, 04 Jul 2020 19:22:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>

<image>
	<url>https://zufi.pl/wp-content/uploads/2023/03/logo-zufipl-300x300-1-150x150.png</url>
	<title>życie &#8211; Zufi.pl</title>
	<link>https://zufi.pl/tag/zycie/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Życie za wszelką cenę Lisa Genova — recenzja książki</title>
		<link>https://zufi.pl/zycie-za-wszelka-cene-lisa-genova-recenzja-ksiazki/</link>
					<comments>https://zufi.pl/zycie-za-wszelka-cene-lisa-genova-recenzja-ksiazki/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kasia Kowalska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 04 Jul 2020 19:22:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura piękna]]></category>
		<category><![CDATA[ALS]]></category>
		<category><![CDATA[choroba]]></category>
		<category><![CDATA[dramat]]></category>
		<category><![CDATA[Lisa Genova]]></category>
		<category><![CDATA[literatura piękna]]></category>
		<category><![CDATA[nieuleczalna choroba]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[relacje rodzinne]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[wydawnictwo Filia]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://zufi.pl/?p=2230</guid>

					<description><![CDATA[<p>Życie za wszelką cenę Lisa Genova Książka Lisy Genova Życie za wszelką cenę z okrutnymi wręcz szczegółami opowiada o jednej z najbardziej bezwzględnych chorób naszych czasów &#8211; ALS (stwardnienie zanikowe&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/zycie-za-wszelka-cene-lisa-genova-recenzja-ksiazki/">Życie za wszelką cenę Lisa Genova — recenzja książki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Życie za wszelką cenę Lisa Genova</h3>
<p>Książka Lisy Genova <em>Życie za wszelką cenę</em> z okrutnymi wręcz szczegółami opowiada o jednej z najbardziej bezwzględnych chorób naszych czasów &#8211; ALS (stwardnienie zanikowe boczne).</p>
<h4>Krótko o fabule</h4>
<p>Richard, wybitny pianista, ojciec Ginny, mąż i nie mąż Kamili. <span class="text_exposed_show">Pewnego dnia uświadamia sobie, że jego prawa ręka nie do końca jest sprawna. Zadufany w sobie mężczyzna na początku nie traktuje sprawy poważnie. Z czasem, po usłyszeniu diagnozy oszukuje samego siebie. Przecież, jeżeli człowiek przestanie myśleć o tym, co się z nim dzieje, to jakby problem tak naprawdę nie istniał, prawda?<br />
Oczywiście wszystko do czasu. </span></p>
<p>Mężczyzna wie i czuje, że z każdym dniem oddala się od swojego dotychczasowego życia, jednocześnie zbliżając się do nieuniknionego. Choroba bardzo szybko postępuje. Od diagnozy do wózka, to raptem kilka miejscy, które obdzierają Richarda ze wszelkich złudzeń na lepsze jutro. Pozbawiony wszystkiego, łącznie z dumą i godnością zanurza się w ciemnej, przerażającej otchłani, która jak głęboka studnia, z której nie ma ucieczki, przyjmuje każdego: głupców ciekawych jej wnętrza i tych, za których los zadecydował sam.</p>
<p>Życie za wszelką cenę to nie tylko historia choroby, to opowieść o rodzinie, zniszczonych relacjach między mężczyzną a kobietą, między ojcem a dzieckiem&#8230; Żal, złość, strach i cała masa innych negatywnych uczuć, z jakimi człowiek musi się mierzyć, ale i nadzieja, miłość i w końcu spokój, to emocjonalny rollercoaster.</p>
<p>I co ważne, to lektura, która ukazuje też, jak ważne jest posiadanie odpowiednich umiejętności przy opiece paliatywnej. Opiekunowie i cały medyczny personel to absolutnie cudowni ludzie, pełni współczucia i miłości do drugiego człowieka.</p>
<h4>Podsumowanie</h4>
<p>Pani autorka zrobiła to naprawdę dobrze. Dywagacje, w szczególności te wewnętrzne bohaterów, są kwintesencją powieści. Pozwalają nam zajrzeć do ich wnętrza, ukazując to, co często jest pomijane w takich historiach. Tyle by się chciało powiedzieć, ale ponieważ nic nie jest pewne, milczymy. To jak niemy krzyk, zaduszony w ciele, który im bardziej próbuje się wydostać na zewnątrz, tym mocniej zaciska pętlę wokół szyi.</p>
<p>Żałuję bardzo, że nie potrafię ubrać w słowa tego, co czasami czuję, że nie posiadam umiejętności i lekkości przekazu, dzięki której innym łatwiej byłoby ocenić, czy co to mówię czy piszę jest tym, co chcieliby wiedzieć lub usłyszeć.</p>
<p>Płakałam rzewnymi łzami nad losem: Richarda, Kariny i ich córki, i nad losem wszystkich, których ta choroba dotknęła.</p>
<p>Powieść pani Genovy jest bardzo trudna w odbiorze. Trudna, ale zarazem potrzebna, w szczególności osobom, które niewiele wiedzą na temat samej choroby. To kolejna z tych historii, nad którą należy się pochylić, aby zrozumieć, co tak naprawdę jest ważne w życiu.</p>
<div class="text_exposed_show">
<hr />
<p>Wiem, że autorka posiada inne książki na swym koncie, które na sto procent znajdą się na mojej liście: <em>must read.<br />
</em>Jako ciekawostka dodam jeszcze, że historia z ALS swój początek miała w momencie kręcenia <em>Motyla</em>. Jest to film na podstawie poprzedniej powieści pani Genovy, gdzie jeden z reżyserów chorował na opuszkową postać ALS. Niestety zmarł kilka dni po tym, jak Julianne Moore otrzymała Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w tym filmie.</p>
</div>
<p><script type="text/javascript" src="https://buybox.click/js/bb-widget.min.js" async=""></script></p>
<div id="buybox-bzhq" class="bb-widget" data-bb-id="9552" data-bb-oid="80520522"></div>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/zycie-za-wszelka-cene-lisa-genova-recenzja-ksiazki/">Życie za wszelką cenę Lisa Genova — recenzja książki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://zufi.pl/zycie-za-wszelka-cene-lisa-genova-recenzja-ksiazki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>10</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowa stara miłość. Czyli, co zbliża nas do siebie</title>
		<link>https://zufi.pl/nowa-stara-milosc-czyli-co-zbliza-nas-do-siebie/</link>
					<comments>https://zufi.pl/nowa-stara-milosc-czyli-co-zbliza-nas-do-siebie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kasia Kowalska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jan 2020 13:13:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Pozostałe]]></category>
		<category><![CDATA[co zbliża ludzi]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[prawdziwa historia]]></category>
		<category><![CDATA[relacje rodzinne]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://zufi.pl/?p=1599</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy &#8222;nowa stara&#8221; miłość w ogóle istnieje? Do napisania tego artykułu skłoniło mnie pytanie zadane na stronie Wydawnictwa Czwarta Strona. Dziewczyny zorganizowały zabawę, gdzie z bliżej nieokreślonego mi powodu, zadawały&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/nowa-stara-milosc-czyli-co-zbliza-nas-do-siebie/">Nowa stara miłość. Czyli, co zbliża nas do siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Czy &#8222;nowa stara&#8221; miłość w ogóle istnieje?</h4>
<p>Do napisania tego artykułu skłoniło mnie pytanie zadane na stronie Wydawnictwa <span style="color: #ff0000;"><a style="color: #ff0000;" href="https://www.facebook.com/czwartastrona/photos/a.183070825218339/1254444874747590/?type=3&amp;theater" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Czwarta Strona</a></span>. Dziewczyny zorganizowały zabawę, gdzie z bliżej nieokreślonego mi powodu, zadawały pytania. Nie byłam na bieżąco, więc ciężko mi się odnieść do całości, trafiłam jednak na ostatnie z nich. I to właśnie ono nie dawało mi spokoju, do tego stopnia, że sama udzieliłam odpowiedzi na nie. Pytanie brzmiało tak:</p>
<blockquote><p>Byłabyś gotowa porzucić wszystko i przeprowadzić się do innego miasta?</p></blockquote>
<p>odpowiedziałam więc, że:</p>
<blockquote><p>Tak było, zaraz będzie 3 lata, kiedy zapadła decyzja, że pakujemy cały nasz świat w kilka kartonów i jedziemy tam, gdzie widoki zapierają dech w piersiach.<br />
Dopięliśmy swego, bywało i nadal jest różnie, ale decyzji nie żałujemy. Cieszę się, że znalazłam w sobie wtedy tyle odwagi, aby to zrobić, zwłaszcza, kiedy ma się małe dzieci u boku. Dzięki temu mieszkamy w Szkocji, gdzie za sąsiadów mamy jedynie zwierzęta, z dala od zgiełku i zanieczyszczeń. Bardziej doceniamy to, co mamy, poznajemy i na nowo uczymy się siebie kochać.</p></blockquote>
<h4>To ostatnie zdanie wyszło ode mnie zupełnie spontanicznie. Sama nie wiem, czy poprawnie nazwałam więc miłość między mną a moim małżem starą, ale kiedy myślę, nad tym coraz więcej, uważam, że tak.</h4>
<p>Różnie bywało w naszym życiu. Bardzo szybko &#8222;dorobiliśmy się&#8221; dzieci, jesteśmy idealnym przykładem, jak nie należy zakładać rodziny. Fakt, że przetrzymaliśmy te wszystkie burze pojawiające się w naszym życiu, chyba ostatecznie nas wzmocnił, mimo, że dwa razy staliśmy już na rozstaju dróg.<br />
<span style="color: #ff0000;"><a style="color: #ff0000;" href="https://zufi.pl/mysle-ze-wiesz-jak-bardzo-mozna-miec-zrypane-zycie/">W poprzednim tekście</a></span> ujawniłam wam swoje idealne wady, o których miałam i mam pojęcie. Szczerze mówiąc, wiele razy zastanawiałam się, jak my daliśmy radę to wszystko przetrwać. Ze swoimi &#8222;ideałami&#8221; mogłabym w szranki stanąć z moim małżonem, który ich posiada również nad to. Co się więc zadziało, że po tylu latach wspólnego życia nie runęło to wszystko gdzieś po drodze? Właśnie sobie uświadomiłam, że dokładnie za 5 dni, czyli 25 stycznia, minie nam równo 12 lat życia razem.</p>
<p>Jako taka mała anegdotka, dodam jedynie, że moje szczęście wówczas było tak ogromne, że nie ja pilnowałam naszej daty, tylko mój mąż. Właściwie nawet nie wiedziałam, jaka to jest ta nasza data. A ponoć to kobiety zawsze skrupulatnie prowadzą mroczne zapiski i pamiętają wszystko, co związane z facetami <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h4>No więc, co się stało, że to tyle czasu przetrwało?</h4>
<p>Ciągniemy nasz wóz wypchany po brzegi gównem, innymi złymi emocjami i doświadczeniami. Dlaczego to robimy, sobie i naszym dzieciom? Czy jest tak źle, że gorzej już być nie może? Czy trwanie w tym doprowadzi w końcu jednak do ewentualnego &#8222;może&#8221;?</p>
<p>Tyle pytań, na które odpowiedzi nie sposób znaleźć. Oczywiście przerabiałam je osobiście. Tym, którzy na pewnym etapie życia zwątpili w swoje uczucia do bliskiej sobie osoby, na pewno przepracowali podobne zapytania.</p>
<p>Skoro jest aż tak źle, dlaczego nie zawiniemy tobołka i jak mój uwielbiany przez lata Włóczykij, nie podążymy w kierunku nas interesującym? Co nas trzyma przy tej drugiej osobie? Owszem, przyzwyczajenia są silne — wiem coś o tym. Ale czy trwanie u boku człowieka, którego się już nie kocha ma sens? I zapewne znajdzie się ktoś, kto powie, że ma, bo wszystko można na nowo odbudować. Cóż, kiedy jednak odbudowywało się to &#8222;wszystko&#8221; już wiele razy, he? Co wtedy? Jaka będzie kolejna złota rada? No przecież nie pije, nie bije, nie awanturuje się, nawyków też żadnych nie ma — istny człowiek złoto.</p>
<h4>Całe życie pod prąd</h4>
<p>Tak, jestem przykładem nie wartym naśladowania. Jestem słaba i jak już wielokrotnie zaznaczałam, cierpię na permanentną decyzjofobię. Od zawsze zmagam się ze stwierdzeniami innych, że czegoś mi nie wolno, nie wypada, czy zwyczajnie nie powinnam robić. Kurde, odkąd pamiętam wszyscy wiedzieli lepiej ode mnie, co jest dla mnie dobre. No, może nie wszyscy — zdarzają się wyjątki potwierdzające tę regułę. Cierpliwie słuchają mojego jęczenia i nie mówią nic, lub wręcz przeciwnie — mówią — nawet bardzo dużo, ale nigdy w sposób nachalny, wymuszający. Nie wywołują presji, jak pozostała reszta, która myśli, że pozjadała wszystkie rozumy (niestety ja sama też taka bywałam, obecnie staram się trzymać dziób na kłódkę). Kim są ci idealni? To tak zwani — przyjaciele. Nie mam ich za wielu, więc ciężko tutaj mówić o szerokiej rzeszy doradców. Najpierwej to życie weryfikowało ich przynależność do tego szanownego grona, później już i ja nauczyłam się świadomie wykluczać ze swojego życia tych mniej zaangażowanych.</p>
<p>Mam więc kilka osób, tych bliskich, którzy wspierają mnie w moich decyzjach, bez względu na fakt, jak beznadziejne by one nie były, oraz tych wiecznie wiedzących wszystko lepiej ode mnie. Niestety nie zawsze jedni czy drudzy są w stanie mi &#8222;pomóc&#8221;, ponieważ nie da się udzielić pomocy komuś, kto się boi życia według własnych zasad, albo kiedy zasady innych wydaja się mu być bardziej interesujące.</p>
<h4>Zasady, zasadami&#8230;</h4>
<p>I teraz ja, cała na biało, tłumaczę wszystkim, w jak ogromnym są błędzie. Czy dlatego, że to moja kolejna wymówka? Być może. Ale może jednak mam odrobinę racji? Ocenicie sami.</p>
<p>Nie będę tłumaczyła kwestii związanych z dzieciństwem, które kształtuje naszą osobowość — im bardziej skopane warunki mieliśmy, tym mniej później ogarniamy dorosłe życie. <strong><span style="color: #000000;">Chciałabym się jednak skupić na zmienności wszystkiego, co nas otacza.</span></strong></p>
<p>Dziś mamy określone cele i wartości, którymi się kierujemy. Czasem podejmujemy decyzje, nie takie, jakie byśmy chcieli, bo te wcześniej wspomniane wartości zdążyły ponownie nabrać innego znaczenia czy kształtu.<br />
Kiedyś chciałam być zakonnicą (śmiech), &#8222;sklepikjarką&#8221; lub prawnikiem. Kiedy dorosłam, marzyłam o niezależności, dążyłam do tego celu — skończyłam technikum morskie, Akademia Morska miała być ostatecznym celem.</p>
<p>I gdzieś na tej drodze pojawił się on, przez, czy też dzięki któremu moje cele znowu nabrały innego wymiaru. Zachciałam być matką — do dzisiaj nie rozumiem, gdzie ja wtedy miałam mózg. Oczywiście kpię sobie z tego teraz, wiem, że wynikało to z innych moich potrzeb, ale o tym kiedy indziej. Nie ważne. Idąc dalej. Skoro zechciałam być matką, od razu widziałam się w roli pani przedszkolanki — to takie oczywiste (śmiech). Kolejne studia, które i tym razem okazały się być fiaskiem. I takim oto sposobem, gdzie bycie miłą panią z grupą rozwrzeszczanych dzieciaczków (śmiech) przestało mi leżeć zupełnie, dochodzimy do końca. Zamiłowanie do przedmiotów ścisłych i chęć udowodnienia sobie, że jest się coś wartym na tym padole łez, wzięła górę. Zostałam panią Inżynier, w dużym skrócie, transportu.</p>
<h4>&#8230;a życie swoją drogą</h4>
<p>Tak to właśnie wygląda w kwestii podejmowania decyzji. Borze szumiący, wiem, długi ten przykład, ale już kończę — obiecuję.</p>
<p>Ile bym decyzji w życiu nie podjęła, każda z nich prowadziła do odpowiednich konsekwencji. Oczywiście nijak się to ma do zasad moralnych. Nie dam sobie obić lica drugi raz, bo przy pierwszym zarobiłam sporo kasy. Choć wiem, że intratny biznes mógłby to być, gdyby się tylko dało. I nie traktujcie tego dosłownie, to jedynie metafora była.</p>
<p><strong>Do czego dążę?</strong></p>
<p>Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć naszego zachowania, dopóki nie zostaniemy postawieni w określonej sytuacji. Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że nie — ich wartości są nie do ruszenia. Owszem, wierzę, że są, ale wierzę również, iż ludzie pod wpływem emocji, czasem może niesłusznych, poddają się swojemu przeczuciu i brną w coś, co kiedyś było dla nich niewyobrażalne. Pięknym na to przykładem są osoby, które mimo zdrady cielesnej, bólu z tego wynikającego, dają drugą szansę. Ciężko powiedzieć komu bardziej, czy sobie, czy tej drugiej osobie. W każdym razie, idą pod prąd i nie dają wygrać wiecznym stereotypom mówiącym, że jak zdradził raz, zrobi to i kolejny. Obecnie żyją w szczęśliwych związkach. Oczywiście zadra (czy tylko ja mam w głowie Małeckiego w tej chwili?) pozostaje już na zawsze, ale to od nas zależy, czy pozwolimy się jej rozrastać i niszczyć wszystko, co napotka na swej drodze, czy jednak wyciszymy ją na tyle, aby pozwoliła nam się dalej cieszyć życiem. I znowu, tam, gdzie inni krzyczą — daj spokój, szanuj siebie — ja podziwiam, bo sama bym nie potrafiła obdarzyć kogoś zaufaniem ponownie. A nawet jeśli bym podjęła tę trudną próbę, z czasem zniszczyłabym przeciwnika i wszystkich wokoło.</p>
<h4>Gdzie w tym wszystkim jestem ja i moja nowa stara miłość?</h4>
<p>We wszystkim, dosłownie i w przenośni. Uwielbiam kochać i kiedy mam ku temu okazję robię to szalenie, bez opamiętania. Nie zapominam o tym, co złe, ale również o tym, co sprawiło, że byłam czy jestem szczęśliwa. Niestety jako człowieki jesteśmy najidealniej nieidealni. Często skupiamy się na złych emocjach, kiepskich doświadczeniach — taka nasza natura. Oczywiście ważne jest uczenie się na własnych błędach, ale czasem coś co było błędem w przypadku jednych, niekoniecznie musi być tym samym dla drugich. I nie, nie zamierzam uskuteczniać swojego kołczingowego zacięcia, jakie tutaj chyba zaprezentowałam.<br />
Chcę, abyście zauważyli, że darzę siebie szacunkiem, pomimo decyzji, jakie podjęłam. Nie odwracam oczu od krzywdy mi wyrządzonej, nie udaję też, że czegoś nie ma, kiedy stoi tuż obok mnie. Czasem konsekwencje okazują się być dla nas łaskawsze, aniżeli zakładaliśmy. Wtedy trzeba wyciągnąć z nich tyle dobrego, ile się da.</p>
<p>I ja właśnie to robię. Nigdy bym nie przypuszczała, że nasza przeprowadzka do Szkocji da nam tyle możliwości rozwoju, nie tyle osobistego, co rodzinnego.</p>
<p>Na tym zakończę.<br />
Choć nie, poczekajcie. Na horyzoncie pojawiła się Kanada. Czy może być jeszcze lepiej? (śmiech)</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/nowa-stara-milosc-czyli-co-zbliza-nas-do-siebie/">Nowa stara miłość. Czyli, co zbliża nas do siebie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://zufi.pl/nowa-stara-milosc-czyli-co-zbliza-nas-do-siebie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Myślę, że wiesz, jak bardzo można mieć zrypane życie</title>
		<link>https://zufi.pl/mysle-ze-wiesz-jak-bardzo-mozna-miec-zrypane-zycie/</link>
					<comments>https://zufi.pl/mysle-ze-wiesz-jak-bardzo-mozna-miec-zrypane-zycie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kasia Kowalska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Jan 2020 17:58:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Lifestyle]]></category>
		<category><![CDATA[Pozostałe]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://zufi.pl/?p=1572</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło — życie Kiedy zaczynałam prowadzić stronę, dużo rozmyślałam na temat, o czym chciałabym wam opowiedzieć. Czy będzie to historia, jak&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/mysle-ze-wiesz-jak-bardzo-mozna-miec-zrypane-zycie/">Myślę, że wiesz, jak bardzo można mieć zrypane życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4 style="text-align: left;">Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło — życie</h4>
<p style="text-align: left;">Kiedy zaczynałam prowadzić stronę, dużo rozmyślałam na temat, o czym chciałabym wam opowiedzieć. Czy będzie to historia, jak jedna z wielu? Czy może jednak będę miała do zaproponowania coś więcej? Ostatecznie mój zapał i chęć tworzenia spowodował, że bez względu na wszystko postanowiłam spożytkować swoją energię, mam nadzieję, w słuszny sposób.</p>
<p style="text-align: left;">Dlatego jestem tutaj, piszę czasem o tym, co lubię — właściwie, jakby się tak zastanowić — jest to mój główny cel. Piszę więc o książkach i filmach, z czasem mam nadzieję zacząć o naszych podróżach. Pomimo tego, że wiem, jak duże znaczenie ma skupianie się na pozytywnych aspektach naszego jestestwa, ciężko czasem wprowadzić to w życie. Momentami czuję, że nie do końca postępuję słusznie. Zakłamuję rzeczywistość. Wydobywam z niej wszystko, co dobre, zupełnie pomijając trud, jaki nie rzadko pokonuję by osiągnąć swój cel.</p>
<h4 style="text-align: left;">Wszystko z umiarem</h4>
<p style="text-align: left;">Nie zaskoczę was stwierdzeniem, że zdecydowana większość człowieków wręcz uwielbia babrać się w życiu zupełnie obcych sobie ludzi. Ale co to ma wspólnego z równowagą między szczęściem a nieszczęściem?</p>
<p style="text-align: left;">To moje własne, zupełnie nieobiektywne wnioski z obserwacji, jakie prowadzę od lat, dlatego nie utożsamiajcie się z nimi proszę. Z resztą, jak zapoznacie się z poniższym tekstem, sami się przekonacie dlatego nie warto.</p>
<p style="text-align: left;">Gdzieś w tym wszystkim musi być umiar. Jak mówi &#8222;przysłowie&#8221; — &#8222;za dużo to i świnia nie zeżre&#8221;. Tak właśnie jest, kiedy w nadmiarze oglądamy spreparowane idealne życie w social mediach, od którego można dostać co najwyżej raka. Jednak w dużym uproszczeniu, tak właśnie to wygląda. Trzeba pisać o ogromnym szczęściu, aby udowodnić przede wszystkim sobie, że nie jest tak źle, jak nam się wydaje i dla równowagi, czasem o słabościach, aby nie popaść w samozachwyt. Oczywiście ten zachwyt, to tak w cudzysłowie, bo przecież życie to podła torba, która i bez tego nas doświadcza.</p>
<h4 style="text-align: left;">Szczęście w nieszczęściu</h4>
<p style="text-align: left;">Nieszczęściem jest, że żyję, natomiast szczęściem w tym nieszczęściu jest fakt, że mam świetną rodzinę. Walczyłam o nią, jak lwica. Nie to, że zawsze marzyłam o byciu matką na pełen etat, bo właściwie to beznadziejna ze mnie rodzicielka. Tak, wiem, nie powinnam się katować, nikt nie jest doskonały. Jednak ja naprawdę uważam, że jestem słaba w roli matki. Zabrzmi to egoistycznie, ale mimo wszystko odnajduję w tym świecie swoje szczęście, które w jakimś stopniu napędza mnie do walki o jutro.</p>
<p style="text-align: left;">Czytaliście ostatnie osiągnięcia swoich znajomych? Wpisy podsumowujące rok: czytelniczy, pracowniczy, rodzinny i co tam jeszcze jesteście sobie w stanie wymyślić. Oczywiście brałam poprawkę ta to oficjalnie wygłaszane szczęście, jednak gdzieś tam w głębi duszy zastanawiałam się, czym ja mogłabym się pochwalić.<br />
I wiecie, co mi przyszło pierwsze na myśl?</p>
<p style="text-align: left;">Przeżyłam!</p>
<p style="text-align: left;">Tak, dobrze czytacie. Dla wielu nadwrażliwców, takich jak ja, czasem jedynym osiągnięciem lub powodem do dumy jest fakt, że przeżyli kolejny rok.<br />
Wiem, jak popieprzenie to brzmi, ale zastanówcie się chwilę, czy nie sądzicie, że jest w tym coś pięknego?<br />
Statystyki są nieubłagane — według <span style="color: #ff0000;"><a style="color: #ff0000;" href="https://www.who.int/news-room/detail/09-09-2019-suicide-one-person-dies-every-40-seconds?fbclid=IwAR0rQfAo5H62GOTbGDIkbdKeEmVAsaq6aoCO6AKnDg9-a3sb999c3vg7RR8" target="_blank" rel="noopener noreferrer">WHO</a></span>, co 40 sekund ktoś na świecie odbiera sobie życie, w Polsce — 15 osób dziennie. Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie taką skalę?</p>
<p style="text-align: left;">Niestety, na szczęście pracujemy całe życie, a nieszczęśliwe cholery trafiają się tu i teraz i psują wszystko, co wypracowaliśmy sobie przez lata.</p>
<p style="text-align: left;"><span style="color: #0000ff;">Więc tak, jestem zadowolona ze swojego osiągnięcia i nie wstydzę się o tym mówić głośno, bez względu na fakt, jak bardzo jest komuś mnie żal w tym momencie.</span></p>
<h4 style="text-align: left;">Moje zrypane życie</h4>
<p style="text-align: left;">Ten wpis to nie chwilowa słabość. Ci, co znają mnie troszkę dłużej wiedzą, że niczym dziecko potrafię się cieszyć z każdej najmniejszej rzeczy, drobnostki, ale jednocześnie jestem zdrowo pokręcona. Nie wynika to z mojego sposobu na siebie, taka po prostu już jestem.</p>
<p>Uczę się być miła, bo moja natura niestety nie specjalnie z tym współgra. Staram się ładnie w słowa ubierać to, co myślę, bo i tutaj powoli zaczynam liczyć się z uczuciami innych. Często też nie wiem, czego chcę, cierpię na permanentną &#8222;decyzjofobię&#8221;. Nienawidzę ludzi, a zarazem ich kocham. Odwagi też nie mam za grosz, ale za to lubię się wymądrzać i mówić innym, co mają robić. Lubię posiadać pieniądze, ale i równie bardzo je wydawać, co gorsza nie na siebie, a na innych, co ponoć jest normalne, bo horoskopy jednogłośnie twierdzą, że Byki tak mają. Często, kiedy już podejmuję decyzję, które w późniejszym okresie okazują się być fiaskiem, nie mam pretensji do siebie, tylko zazwyczaj do małża.</p>
<p style="text-align: left;">Naprawdę mogłabym tak jeszcze długo wymieniać swoje niedoskonałości, ale w zasadzie — po co. Każdy z nas posiada wady i na swój sposób ma zrypane życie. Zastanówcie się jednak, gdzie w tym wszystkim, mam na myśli wasze życie, jesteście wy sami. Czy przypadkiem nie tworzycie wokół siebie prowizorycznego szczęścia, takiego, które jest dla innych, a nie dla was samych? Zrypane życie można mieć pod wieloma względami, ale o tym, które z nich są tymi najgorszymi, świadomie lub nie, decydujecie sami.</p>
<p style="text-align: left;">Wiem, po tytule, część spodziewała się krwawego horroru i opisów mniej lub bardziej przykrych zdarzeń. Ale poczekajcie — dajcie mi czas — dopiero się rozkręcam.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/mysle-ze-wiesz-jak-bardzo-mozna-miec-zrypane-zycie/">Myślę, że wiesz, jak bardzo można mieć zrypane życie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://zufi.pl/mysle-ze-wiesz-jak-bardzo-mozna-miec-zrypane-zycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak łatwo zabić człowieka?/ Pacjentka &#8211; Alex Michaelides</title>
		<link>https://zufi.pl/jak-latwo-zabic-czlowieka-pacjentka-alex-michaelides/</link>
					<comments>https://zufi.pl/jak-latwo-zabic-czlowieka-pacjentka-alex-michaelides/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kasia Kowalska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 Dec 2019 16:21:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Thriller]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[obłęd]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja książki]]></category>
		<category><![CDATA[relacje rodzinne]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[thriller]]></category>
		<category><![CDATA[thriller psychologiczny]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://zufi.pl/?p=1532</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak łatwo zabić człowieka? Złe dobrego początki Tak, mam pojęcie, jak brzmi powyższy akapit dla osób, którzy Pacjentkę mają już za sobą. Jednak nie mogłam zacząć inaczej, przede wszystkim ze&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/jak-latwo-zabic-czlowieka-pacjentka-alex-michaelides/">Jak łatwo zabić człowieka?/ Pacjentka &#8211; Alex Michaelides</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4 style="text-align: left;">Jak łatwo zabić człowieka? Złe dobrego początki</h4>
<p style="text-align: left;">Tak, mam pojęcie, jak brzmi powyższy akapit dla osób, którzy Pacjentkę mają już za sobą. Jednak nie mogłam zacząć inaczej, przede wszystkim ze względu na fakt, iż sam wstęp tak bardzo mnie zniechęcił do lektury, że byłam bliska porzucenia jej. Cieszę się jednak, że nie odpuściłam i że ciekawość okazała się być silniejsza.</p>
<p style="text-align: left;">Jeśli chcecie wiedzieć, w jaki prosty sposób można zabić człowieka — dosłownie i w przenośni, zapraszam do przeczytania całego artykułu poniżej.</p>
<h4 style="text-align: left;">Przede wszystkim miłość</h4>
<p style="text-align: left;">Ceniona malarka Alicia Berenson i jej mąż Gabriel — fotograf, wiodą życie do pozazdroszczenia. Znani, rozchwytywani, szalenie utalentowani artyści, wspierający się wzajemnie w każdym najmniejszym przedsięwzięciu. Alicia w ciągu całej historii przedstawionej w książce, kilkukrotnie powtarzała, jak bardzo jest wdzięczna mężowi za jego upór i zapał. W sytuacjach, kiedy ona sama wielokrotnie wycofałaby się ze swoich planów, Gabriel zawsze stawał na wysokości zadania. Nie pozwalał jej rezygnować z siebie i swoich marzeń, pchając ją nieustannie w odpowiednim kierunku, dzięki czemu czuła się spełniona, jako malarka i jako żona. Nawet, kiedy wewnętrzne demony z lat dziecięcych, które wracały do niej w najmniej oczekiwanym momencie, nie mogły się równać z miłością, jaką otrzymywała od męża.</p>
<p style="text-align: left;">Radzili sobie z każdymi problemami, jakie napotykali na swej drodze — nic nie było w stanie ich powstrzymać. Ale czy na pewno? Czy to sielskie życie, jakie Alicia prowadziła u boku męża było prawdziwe, czy może jednak zwyczajną iluzją, w którą pragnęła wierzyć?</p>
<h4 style="text-align: left;">&#8222;Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono&#8221;</h4>
<p style="text-align: left;">Na pytanie, czy jestem normalna, odpowiem z pełną odpowiedzialnością, że nie. Czy będzie to kłamstwo, czy może zwyczajny żart, również — nie. Jestem w pełni świadoma swoich wad i braków. Nie wiem natomiast, jak bym się zachowała w ekstremalnych sytuacjach, które wymagałyby ode mnie trzeźwego, racjonalnego myślenia. Tego właśnie dotyczą słowa Szymborskiej, które idealnie oddają sens zdarzeń, jakie zostały zaprezentowane w książce <em>Pacjentka Alexa Michaelidesa</em>. Nikt z nas nie jest w stanie powiedzieć, co by zrobił gdyby — są to jedynie nasze domysły. Do czasu, kiedy nie zostaniemy poddani prawdziwej próbie. Takiemu właśnie testowi uległa Alicia, i z wielu względów oblała go z kretesem. Nie wolno nam tłumaczyć zbrodni, jakiej się dopuściła, ale aby móc wydawać jakiekolwiek osądy, należałoby dobrze poznać jej historię. Nie twierdzę, że pomimo faktów, jakie zostały zaprezentowane w powieści, miała prawo wziąć broń, skierować ją w stronę głowy męża i wielokrotnie pociągnąć za spust.</p>
<h4 style="text-align: left;">Artystyczna dusza zagubiona w świecie dorosłych</h4>
<p style="text-align: left;">Czytając książkę <em>Pacjentka</em> <em>Alexa Michaelidesa</em>, poznając powoli życie głównej bohaterki, momentami ciężko było mi odnaleźć sens historii. Oczywiście nie podlega dyskusji, że Alicia miała trudne dzieciństwo, które poniekąd ukształtowało ją na takiego człowieka, jakim była. Jednak nie potrafiłam zrozumieć wszystkiego, bazowałam jedynie na domysłach. Niewątpliwie dodaje to smaku powieści, ponieważ nie od razu jesteśmy w stanie zrozumieć tragedię, jaka rozgrywała się w głowie bohaterki.</p>
<p style="text-align: left;">Chyba każdy z nas chociaż raz w życiu z zawiązanymi oczami stał na krawędzi przepaści, gdzie każdy ruch, bez względu na to, w którą stronę, prowadził do katastrofy. A jeśliby dodać do tego wszystkiego kogoś, kto stoi za naszymi plecami i pcha nas ku rozpaczy? Nie wszyscy wstaną, otrzepią się i podążą ponownie przed siebie. Wielu zostanie gdzieś tam po drodze i nigdy nie zdoła się z niej wydostać. Właśnie w taki sposób określiłabym Alicie, która pomimo wielu podjętych prób wysupłania się z otchłani goryczy, zwyczajnie nie dała rady.</p>
<h4 style="text-align: left;">Mała nutka nadziei na lepsze jutro</h4>
<p style="text-align: left;">Na początku książki poznajemy psychoterapeutę, który powoli snuje opowieść na temat tego, jak nim został i dlaczego tak naprawdę zależało mu na &#8222;uratowaniu&#8221; Alici. Theo Faber, bo o nim mowa, jest kluczową postacią w całej historii. To dzięki niemu dowiadujemy się, jakim on sam jest człowiekiem, ale co najważniejsze — kim była Alicia zanim została zabójczynią męża.</p>
<p style="text-align: left;">Z pozoru normalny facet, który stosuje niekonwencjonalne sposoby na dojście do prawy. Ze względu na trudne dzieciństwo i apodyktycznego ojca, równie bardzo skrzywdzony, co główna bohaterka. Tłumaczy czytelnikom, że aby być dobrym psychiatrą, czy też psychoterapeutą trzeba mieć w sobie coś z wariata. Gdzie w pewnym momencie życia nie chodzi o pomaganie innym, ale sobie. Tworzenie otoczki, która ma za zadanie wspomóc pacjentów w zrozumieniu ich położenia, czy sposobu ich postępowania, jest swego rodzaju jednoczesną terapią dla samego terapeuty. Faber nie kryje się z tym, że jemu samemu taki sposób podejścia do tematu uratował życie. Ale czy na pewno?</p>
<h4 style="text-align: left;">Jak łatwo zabić człowieka?</h4>
<p style="text-align: left;">Zapewne zastanawiacie się, skąd pomysł na taki tytuł.</p>
<p style="text-align: left;">Myślę, że po części zgadzam się z Theo. Dzięki wywlekaniu na światło dzienne problemów innych, albo odsuwamy od siebie wszystko, co najgorsze, albo wręcz przeciwnie — utożsamiamy się z tym. W przypadku historii Alici nie mogłam wyzbyć się poczucia podobieństwa do siebie. Nie, nie mam na myśli czegoś namacalnego, widocznego z zewnątrz, ale — duchowego. Sama niejednokrotnie stosuję powiedzenie, że <em>coś mnie zabiło</em> i nie jest to oczywiście nic dosłownego, lecz ponownie — wewnętrznego. Sytuacje, kiedy coś doprowadza mnie do granicy wytrzymałości, po których nie wiem, czy zdołam się ponownie ponieść. Rozczarowanie i towarzyszący jemu ból i strach są tak namacalne, że aż parzą. Najgorzej jednak jest wtedy, gdy <em>zabija nas</em> osoba nam bliska, której powierzyliśmy całe swoje życie.</p>
<p style="text-align: left;">Więc, w jaki sposób można łatwo zabić człowieka? W każdy możliwy, to my sami wyznaczamy granicę naszej rozpaczy, linii, którą jeśli przekroczymy, może doprowadzić nas do miejsca, z którego nie będzie już odwrotu.</p>
<h4 style="text-align: left;">Podsumowanie</h4>
<p style="text-align: left;">Zdaję sobie sprawę, jak bardzo się rozpisałam. I właściwie gdybym miała jakoś skrócić ten wpis do kilku zdań, napisałabym, że książka jest warta polecenia. Uważam, że wskazane jest mieć ją na uwadze, ponieważ jest to jeden z lepszych debiutów, z jakimi miałam do tej pory do czynienia.<br />
Rozpad na czynniki pierwsze, w tym przypadku miały miejsce jedynie ze względu na fakt, że chyba zwyczajnie lubię brodzić w &#8222;ludzkim umyśle&#8221;. Pragnę wiedzieć, skąd w ludziach tyle tego wszystkiego, co ukazują nam na co dzień, zwłaszcza te negatywne &#8222;uniesienia&#8221;.</p>
<p style="text-align: left;">Wracając jednak do samej treści książki, mogę powiedzieć, że nie jest przewidywalna tylko do pewnego momentu, który de facto jest tuż przez zakończeniem powieści. Więc owszem, autorowi udało się zachować nutę intrygi do samego końca. Opisy i sam pomysł również uważam za udane. Obawiałam się jedynie narracji pierwszoosobowej, zupełnie niepotrzebnie, ponieważ świetnie się sprawdziła, jak w przypadku innej tego typu powieści. Gdybyście chcieli wiedzieć, co to za książka — zapraszam <span style="color: #ff0000;"><a style="color: #ff0000;" href="https://zufi.pl/randka-louise-jensen/">tutaj</a></span>.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><script type="text/javascript" src="https://buybox.click/js/bb-widget.min.js" async=""></script></p>
<div id="buybox-j1ds" class="bb-widget" data-bb-id="9552" data-bb-oid="68558816"></div>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/jak-latwo-zabic-czlowieka-pacjentka-alex-michaelides/">Jak łatwo zabić człowieka?/ Pacjentka &#8211; Alex Michaelides</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://zufi.pl/jak-latwo-zabic-czlowieka-pacjentka-alex-michaelides/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Andrzej Kotański Rozmowy o życiu</title>
		<link>https://zufi.pl/andrzej-kotanski-rozmowy-o-zyciu/</link>
					<comments>https://zufi.pl/andrzej-kotanski-rozmowy-o-zyciu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Kasia Kowalska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Nov 2019 13:31:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[najlepsze cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[sentencje]]></category>
		<category><![CDATA[życie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://zufi.pl/?p=1479</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rozmowy o życiu czyli tak życie seksualne ma pan nieudane życie zawodowe ma pan nieudane i życie towarzyskie ma pan nieudane czy jest jeszcze jakieś życie, które może się panu&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/andrzej-kotanski-rozmowy-o-zyciu/">Andrzej Kotański Rozmowy o życiu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4 style="text-align: left;">Rozmowy o życiu</h4>
<blockquote><p>czyli tak</p>
<p>życie seksualne ma pan nieudane</p>
<p>życie zawodowe ma pan nieudane</p>
<p>i życie towarzyskie</p>
<p>ma pan nieudane</p>
<p>czy jest jeszcze jakieś życie,</p>
<p>które może się panu nie udać</p>
<p>życie po śmierci</p></blockquote>
<p>Artykuł <a href="https://zufi.pl/andrzej-kotanski-rozmowy-o-zyciu/">Andrzej Kotański Rozmowy o życiu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://zufi.pl">Zufi.pl</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://zufi.pl/andrzej-kotanski-rozmowy-o-zyciu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
