Życie za wszelką cenę Lisa Genova — recenzja książki

Życie za wszelką cenę Lisa Genova

Książka Lisy Genova Życie za wszelką cenę z okrutnymi wręcz szczegółami opowiada o jednej z najbardziej bezwzględnych chorób naszych czasów – ALS (stwardnienie zanikowe boczne).

Krótko o fabule

Richard, wybitny pianista, ojciec Ginny, mąż i nie mąż Kamili. Pewnego dnia uświadamia sobie, że jego prawa ręka nie do końca jest sprawna. Zadufany w sobie mężczyzna na początku nie traktuje sprawy poważnie. Z czasem, po usłyszeniu diagnozy oszukuje samego siebie. Przecież, jeżeli człowiek przestanie myśleć o tym, co się z nim dzieje, to jakby problem tak naprawdę nie istniał, prawda?
Oczywiście wszystko do czasu.

Mężczyzna wie i czuje, że z każdym dniem oddala się od swojego dotychczasowego życia, jednocześnie zbliżając się do nieuniknionego. Choroba bardzo szybko postępuje. Od diagnozy do wózka, to raptem kilka miejscy, które obdzierają Richarda ze wszelkich złudzeń na lepsze jutro. Pozbawiony wszystkiego, łącznie z dumą i godnością zanurza się w ciemnej, przerażającej otchłani, która jak głęboka studnia, z której nie ma ucieczki, przyjmuje każdego: głupców ciekawych jej wnętrza i tych, za których los zadecydował sam.

Życie za wszelką cenę to nie tylko historia choroby, to opowieść o rodzinie, zniszczonych relacjach między mężczyzną a kobietą, między ojcem a dzieckiem… Żal, złość, strach i cała masa innych negatywnych uczuć, z jakimi człowiek musi się mierzyć, ale i nadzieja, miłość i w końcu spokój, to emocjonalny rollercoaster.

I co ważne, to lektura, która ukazuje też, jak ważne jest posiadanie odpowiednich umiejętności przy opiece paliatywnej. Opiekunowie i cały medyczny personel to absolutnie cudowni ludzie, pełni współczucia i miłości do drugiego człowieka.

Podsumowanie

Pani autorka zrobiła to naprawdę dobrze. Dywagacje, w szczególności te wewnętrzne bohaterów, są kwintesencją powieści. Pozwalają nam zajrzeć do ich wnętrza, ukazując to, co często jest pomijane w takich historiach. Tyle by się chciało powiedzieć, ale ponieważ nic nie jest pewne, milczymy. To jak niemy krzyk, zaduszony w ciele, który im bardziej próbuje się wydostać na zewnątrz, tym mocniej zaciska pętlę wokół szyi.

Żałuję bardzo, że nie potrafię ubrać w słowa tego, co czasami czuję, że nie posiadam umiejętności i lekkości przekazu, dzięki której innym łatwiej byłoby ocenić, czy co to mówię czy piszę jest tym, co chcieliby wiedzieć lub usłyszeć.

Płakałam rzewnymi łzami nad losem: Richarda, Kariny i ich córki, i nad losem wszystkich, których ta choroba dotknęła.

Powieść pani Genovy jest bardzo trudna w odbiorze. Trudna, ale zarazem potrzebna, w szczególności osobom, które niewiele wiedzą na temat samej choroby. To kolejna z tych historii, nad którą należy się pochylić, aby zrozumieć, co tak naprawdę jest ważne w życiu.


Wiem, że autorka posiada inne książki na swym koncie, które na sto procent znajdą się na mojej liście: must read.
Jako ciekawostka dodam jeszcze, że historia z ALS swój początek miała w momencie kręcenia Motyla. Jest to film na podstawie poprzedniej powieści pani Genovy, gdzie jeden z reżyserów chorował na opuszkową postać ALS. Niestety zmarł kilka dni po tym, jak Julianne Moore otrzymała Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej w tym filmie.

8 komentarzy
1 like


guest
8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Informacje zwrotne w linii...
Zobacz wszystkie komentarze
Poprzedni wpis: Wschodni płomień Patrycja Żurek — recenzja książki

Podobne wpisy

8
0
Jeżeli ci się podobało — zostaw po sobie ślad w komentarzux
()
x