Czytelniku! Czytaj i daj czytać innym

Czytaj i daj czytać innym — początki bywają trudne

Każdy z was zapewne kiedyś spotkał się z kiepsko napisaną książką. Z powieścią, która zupełnie nie spełniała waszych wymagań czy oczekiwań. Wielu czytelników nie analizuje zbytnio rynku czytelniczego i autorskiego. Nie zastanawiają się nad tym, która to z kolei książka określonego autora. Po prostu, wybierają książki, które z równych względów mogłyby im się spodobać i czytają.

Dużo myślałam ostatnimi czasy na ten temat i chciałabym podzielić się z wami moim zdaniem. Dodatkowo, pokrótce, przedstawić zmiany jakie zachodziły we mnie samej przez ostatnie kilka miesięcy. Wyjaśnić, dlaczego moim zdaniem warto być świadomym czytelnikiem, jednocześnie nie popadając w paranoję. Dlaczego tak ważne jest, aby mieć swoje zdanie i być przy tym jednocześnie “człowiekiem”?

Grafomania jako zło

Owszem, jest bardzo dużo książek, które mogłabym ocenić jako te złe. Wiele czynników ma na to wpływ. Zaczynając od słabej historii, na kiepskim researchu kończąc. Ale nie wolno zapominać o książkach, które swoim złym przekazem, kwalifikują się do tych wręcz szkodliwych.
Nie będę się posługiwała konkretnymi nazwiskami autorów, których mam na myśli. Ci co mnie znają troszkę dłużej zapewne wiedzą, czyje książki moim zdaniem są szkodliwe, a autorzy tych powieści powinni w końcu zdać sobie z tego sprawę. Dodatkowo książki ich autorstwa powinny być oznakowywane specjalnymi znacznikami, jak np. w przypadku gier. Powinno być to coś prostego i łatwo zauważalnego, co pozwoli na szybką analizę i podjęcie decyzji w sprawie zakupu czy wypożyczenia.

Jeśli miałabym podsumować ten akapit, powiedziałabym, że mamy do czynienia z dwoma rodzajami zła występującego w książkach. Jedne, to z kiepską historią, wielowątkowe, bez potwierdzenia ich słuszności w tekście. Takie, w których postacie są kartonowe, a emocji większych zaznamy podczas grzybobrania.
Drugie, gdzie mamy do czynienia przede wszystkim z powielaniem paskudnych stereotypów, w szczególności w stosunku do kobiet, mężczyzn, dzieci i zwierząt. W połączeniu z kiepską narracją dają combo nie do przejścia.

Dwa światy

Kiedy już rozróżniliśmy dwa rodzaje zła, możemy skupić się na poszczególnych jego działaniach. Rozbić je troszkę bardziej na mniejsze kawałki, dzięki czemu łatwiej będzie mi przedstawić swoje stanowisko.

Otóż, uważam, że wielu czytelników nie skupia się za bardzo na samych historiach, ich realności, czy możliwości wystąpienia w życiu codziennym. Zdecydowana większość poddaje się samym przyjemnościom wynikającym z czytania. Do takich zaliczyć można: mile spędzony czas, relaks, czy możliwość ucieczki od przytłaczającej rzeczywistości. Ciężko jest wymagać innych wrażeń od czytelników, którzy czytają np. fantastykę czy sf. Z tego miejsca zapewniam, że istnieje coś takiego, jak świetnie napisana fantastyka.
Jednak, z moich obserwacji wynika również, być może dlatego, że przebywam w takim a nie innym towarzystwie, że coraz więcej ludzi zaczyna zwracać uwagę na to, co czytają i jaki sens ma historia zawarta w książce. Niezmiernie mnie to cieszy, ponieważ czytelnicy w zamierzony sposób dobierają książki do swoich potrzeb, albo co najważniejsze, mają świadomość, że powieści, które czytają są nijakie.

O ludziach

Od dłuższego czasu obracam się w towarzystwie “czytaczy” — wszelkiego rodzaju grupy czytelnicze czy fanpage. Odkąd pamiętam, lubiłam rzetelne opinie na temat samych powieści — oczywiście nigdy nie traktowałam ich jak wyroczni. Zdjęcia stosów książek z dopiskiem — od której zacząć itp. do dzisiaj uważam za słabe. Kiedyś potrafiłam nawet odpisywać takim osobom w mniej pochlebny sposób. Nigdy nie rozumiałam, jak ktoś może kupować czy wypożyczać książki, a dopiero później pytać innych, co o tym sądzą. Pomijam fakt, że tego typy zdjęcia nigdy nie wnosiły niczego w moje czytelnicze życie — a przecież tego oczekiwałam. Obecnie — ignoruję. Jednym z powodów, dla których to robię jest fakt poznania naprawdę fajnych ludzi. To oni spowodowali, że odkryłam w sobie całkiem spore pokłady dobroci i braterstwa. Z resztą, serdeczność jest zdecydowanie zaraźliwa. Tych, co dalej walczą na polu walki, zwyczajnie, nie oceniam, ale rozumiem. Niestety ludzie często wszelkiego rodzaju grupy traktują, jak swoje własne tablice, na których umieszczają mniej lub bardziej żenujące zdjęcia.

O autorach

Lubię, kiedy się mnie, jako czytelnika szanuje, dlatego też od zawsze irytowali mnie autorzy, którzy pisali na akord, zapominając o jakości swoich powieści. Mam świadomość, że wielu polskich autorów chciałoby móc zarabiać, jak ci w Stanach Zjednoczonych, lub przynajmniej zarabiać cokolwiek. Życzę im tego z całego serca, realia są jednak takie, jakie są:

Księgarze — są to jedyni ludzie, mający szczere zamiłowanie do literatury. Każdy księgarz — wydawca zatrudnia wielką ilość robotników, zwanych autorami; dostarcza im w sam raz tyle strawy, aby z głodu nie pomarli, a czasami nawet udziela im kredytu na buty.

Obecnie, w dalszym ciągu staram się trzymać swoich zasad. Jeżeli autor pisze o dupie Maryni — nie wymagam od niego niczego wielkiego, jeśli już podejmuje się pisania na tematy, które wymagają odrobiny znajomości lub wiedzy w określonych dziedzinach — liczę na konkretny research.

O książkach

Powoli zmierzamy ku końcowi. Mam nadzieję, że nadal jesteście ze mną i że do tego miejsca jeszcze nikt nie zdążył się na mnie obrazić.

Książka — papier zepsuty przez czernidło drukarskie. Obecnie coraz więcej przybywa takich książek, których nie rozumieją nie tylko czytelnicy, ale nawet sami autorzy. Im która bardziej ciemna, tym więcej ma komentatorów, dzięki którym dopiero autor dowiaduje się, czego właściwie chciał i o jak głębokie myśli został posądzony.

I to jest fajne w tym wszystkim, że każdy widzi zupełnie co innego w tym, co przeczytał. Zdecydowanie nudo byłoby nam wszystkim, gdyby każdy był taki sam, miał te same wymagania, poglądy, wiedzę.

Książki w ostatnich czasach są jak kobiety: im która głupsza i brzydsza, tym więcej się stroi, natomiast piękne i mądre w skromnych ukazują się szatach.

W tym przypadku można by się wysilić o analizę, co też autor miał na myśli. Ale, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, uważam, że dość trafne jest to stwierdzenie. Im więcej szumu wokół określonego tytuły, tym bardziej uboga jest jego treść. Wynika to z faktu, że:

Temu, że coraz więcej jest złych książek, winni są jedynie czytelnicy. Gdyby bowiem tylko dobre książki czytano, nikt by złych nie wydawał.

Żadna to prawda objawiona, ale ciężko się z tym nie zgodzić. Jednak jako osoba, która w całym swoim życiu przeczytała już setki, jak nie tysiące książek, muszę wtrącić małe ale…

Odpowiedź jest tylko jedna

Sami powiedzcie, jakie to są te złe książki, kto miałby nam mówić, które należy czytać, a jakie odkładać z powrotem na półkę? Czy fakt, że moja mama swego czasu zaczytywała się w Harlekinach daje komuś prawo mówienia o niej, że jest głupia? Jeśli moje dwie najbliższe przyjaciółki, przeczytały książki z serii “porno i duszno” oznacza to, że powinnam się od nich odwrócić? Czy jeśli moja bliska koleżanka napisała książkę, która jest typowo “babskim czytadłem” jest jednoznaczne z tym, że jest płytka i infantylna? Nie wspominając o takiej, która wybiera książki tylko ze względu na okładkę, nie czytając opisów i opinii innych, bo jak twierdzi — lubi mieć niespodziankę.

Oczywiście, że NIE!

Idąc dalej, czy jeśli napiszę, że w mojej opinii książki Kinga są kiepskie i bez polotu, znaczyć będzie, że takie samo zdanie mam na temat jego fanów, czy nawet samego autora?

Oczywiście, że też NIE! O ile nie zostanie przekroczona granica, którą nie rzadko sami wyznaczamy. 

Reasumując

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że należy czytać byle co, byleby czytać. Ale dajmy szansę autorom, w których zauważamy potencjał. Nie bójmy się również mówić głośno, że coś jest złe, niewłaściwe, i nie bierzmy do siebie krytyki uwielbianych przez nas książek. Nie traktujmy naszego zdania jako jedynego możliwego. Dyskutujmy.

Jednocześnie chciałabym, aby ludzie czytający książki z ww. już przeze mnie serii “porno i duszno” wiedzieli, że nie każdej kobiety marzeniem jest bycie sponiewieraną, totalnie poniżoną i przymuszoną do seksu. Nie wszyscy panowie zalewają się w trupa i leją swoje żony. Wąż to nie pusta pałka w środku z obwolutą na zewnątrz oraz, że niemowlę to nie Mowgli i pozostawione w lesie pod ściółką umrze, do cholery jasnej, a nie przetrwa w dziczy kilku dni, tygodni, czy nawet lat. A klasyczny męski członek nie łypie spode łba złowróżbnie na rozgrzaną do czerwoności, ociekającą w soki brzoskwinkę.

Koniec mojej grafomani.

 

0 komentarzy
0 likes


guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii...
Zobacz wszystkie komentarze
Poprzedni wpis: Polska odwraca oczy Justyna KopińskaKolejny post: Film Netflix – The Sinner

Podobne wpisy

0
Jeżeli ci się podobało — zostaw po sobie ślad w komentarzux
()
x