Indygo Michał Chmielewski

ZAPOWIEDŹ KSIĄŻKI — premiera pod koniec maja 2019 r.

Początki bywają trudne.

Miewacie czasem tak, pomimo, iż bardzo tego nie chcecie, zasiadacie do książki i macie już jakieś swoje oczekiwania w stosunku do niej, czy też z góry zakładacie, że będzie to coś dobrego, albo wręcz przeciwnie?

Cóż, przepraszam panie autorze, zupełnie nie mam pojęcia skąd to się wzięło, ale faktycznie, tym razem miałam założenia i wcale nie były one dobre 😉 Winę zrzucam na kiepskie samopoczucie i fakt, że ostatnio nie miałam szczęścia do książek autorów mi zupełnie nie znanych.

Do brzegu.

Teraz czas na tą przyjemniejszą część.
Fakt, napisałam powyżej, że autor nie był mi znany i podtrzymuje swoje zdanie. Nie oznacza to jednak, że nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Otóż, na mojej niekończącej się liście książek do przeczytania, znajdują się dwie powieści tegoż autora: Złe i Zrobiłbym coś złego.
Po wielu pozytywnych opiniach, z jakimi się spotkałam w sieci, czułam się na tyle zachęcona, aby móc z czystym sumieniem uznać, że autor warty uwagi. Ale jak to zazwyczaj bywa, lista rośnie w zastraszającym tempie i kolejne pozycje nieustannie są spychane na bok. Niestety tak samo było w przypadku książek pana Michała.

Nie pozostało mi nic innego jak powiedzieć grzecznie — przepraszam.

Indygo jako thriller w wersji “light”.

Jestem fanką zdecydowanie thrillerów psychologicznych, albo tych przeze mnie zwanych “ręka, noga, mózg na ścianie”.
W przypadku Indygo, ciężko mi zakwalifikować go do którejkolwiek z tych kategorii. Nie sposób jednak spełnić oczekiwań wszystkich czytelników. Osobiście staram się być zawsze obiektywna w ocenie i wiernie trzymać się swoich “wymagań”, jakie stawiam pisarzom.
I pomimo braku w Indygo tego, co lubię, nie oceniałam książki tylko ze względu na ten jeden fakt.

Dzieci, rodzice, społeczeństwo Baskin i on.

Kusak, od lat nie popełniający błędów bezwzględny morderca. Przebiegły, bystry i skrupulatnie analizujący swoje działania, na co dzień niepozorny, niczym szczególnym nie wyróżniający się mężczyzna. Czy nie może być gorzej?
Przestępcy zawsze w końcu popełniają błędy, ale nie on, on jest pewny swoich umiejętności i nigdy nie pozwolił na najmniejsze zawahania swojego idealnego planu. Kusak jako bóg decydujący o czyimś życiu lub śmierci.
Społeczeństwo i rodzice, zastraszeni, w obawie o swoje pociechy, próbujący od lat rozwikłać zagadkę zaginięć dzieci.
I w końcu dzieci, występujące w roli zwierzyny.

Poza typową atmosferą grozy, autor prezentuje nam również życie. Takie codzienne, gdzie czas płynie powoli, gdzie rozwijają się przyjaźnie, pierwsze miłości szkolne, gdzie dzieci i dorośli borykają się z przeszłością i teraźniejszością. Żadnego zakłamania, jedynie sama, czasem trudna rzeczywistość. A to wszystko dodatkowo przemieszane zjawiskami nadprzyrodzonymi 😉

Chapeau bas panie Michale.

Wbrew moim oczekiwaniom, lubościom czy nie, uważam, że autor zasługuje na uwagę. Styl i lekkość pisania, płynność w tworzeniu kolejnych wątków oraz wykreowanie całego świata pozostawiają po sobie bardzo miłe wrażenia.
Dzięki Indygo, tym bardziej czuję się zachęcona do zapoznania z pozostałymi powieściami pana Michała.

Myślę, że jeszcze nie jedna książka przed nami, gdzie każda następna będzie potęgowała rozwój i nieustanną chęć tworzenia czegoś lepszego. Szkoda by było zmarnować taki potencjał.

0 komentarzy
0 likes
Poprzedni wpis: Przebiegum życiae Piotr CzerwińskiKolejny post: Granat poproszę! Olga Rudnicka

Podobne wpisy



guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w linii...
Zobacz wszystkie komentarze
0
Jeżeli ci się podobało — zostaw po sobie ślad w komentarzux
()
x