Zła krew Zoje Stage — debiut na miarę Kinga(?)

Zła krew Zoje Stage — debiut na miarę Kinga(?)

Książka Zła krew Zoje Stage thriller psychologiczny

Zła krew Zoje Stage jest bardzo dobrze napisaną powieścią. Skrojoną na miarę porządnego thrillera psychologicznego.
Mamy w niej matkę, ojca i dziecko, które z niewiadomych właściwie przyczyn postanowiło znienawidzić rodzicielkę, by w ostatecznym rozrachunku pozbawić ją życia. Ot, taka milusia historyjka rodzinna.

Matka vs dziecko

Cóż, mogłabym tutaj niezłego moralniaka zastosować, ale właściwie po co. Każdy z nas wie, co robi nie tak, czego żałuje, z czego nie jest zadowolona i co chciałaby zmienić w swoim rodzicielstwie. MaDek wokoło od zatrzęsienia. Co jedna to lepsza. Główna bohaterka jest jedną z nich. Niestety. Niby taka super, jak to się fajnie mawia w UK – cool, ale jednak nie do końca. Bo przecież jaka normalna matka chciałaby źle dla swojego dziecka. Żadna!
Ale nie tak szybko. Czasami niestety nasze usilne starania bycia super ekstra mamuśką przynoszą zupełnie odmienne efekty. I tak właśnie dzieję się w przypadku małej Hanny w książce Zła krew. Oczywiście to nie jedyne odchylenia od normy, bo dziewczynka poza niesamowitą inteligencją, umiejętnością analizowania zachowań innych niczym stary wyjadacz z psychologii, jest potężnie zaburzona psychicznie.

Zastanawiacie się zapewne, skąd we mnie tyle ironii z czarnym humorem w tle. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z faktu, że bez względu na to, ile by się nie starali, czasem ich dzieci mogą, tak zwyczajnie po ludzku być nienormalne.

Dobra, ale co w tym zabawnego, zapytacie. Więc, poza niepodważalnymi dowodami na to, że dziewczynka z jednej strony jest chora psychicznie, z drugiej natomiast, jej tożsamość jest idealnym odbiciem matki. Taki malutki niuansik.

Matka z przeszłością

Suzette przez niemalże pół książki lamentuje nad swoim losem, rozpacza i dywaguje ze swoim ja nad ewentualnymi błędami jakie popełniła, które mogłyby świadczyć o jej winie w wychowaniu córki na wariatkę. Przyznaję, że w pewnym momencie i ja miałam jej dość. Autorka tak pięknie ukazuje wewnętrzny świat dziewczynki, że w końcu sami zaczynamy zauważać te maski, które matka przebiera w zależności od sytuacji. I nie, nie zwariowałam.
Otóż każda matka zapewne by zastanawiała się nad tym, co jeszcze mogłaby zrobić inaczej, być może nawet lepiej, więc takie wewnętrzne rozprawy są jak najbardziej normalne. Ale tutaj mamy coś więcej.
Tj., żeby było jasne, psycholog ze mnie żaden, ale Suzette jest naprawdę irytującą kobietą.

Owszem, może i jest w pewnym sensie usprawiedliwiona, bo sama nie posiadała dobrego dzieciństwa. Nie chciałabym zbyt wiele zdradzić, ale chyba nie popełnię straszliwej zbrodni, jeśli napiszę, że kobieta od dziecięcych lat zmagała się z chorobą Crohna, która w określonych przypadkach może zakończyć się przetoką lub nawet doprowadzić do stomii. Gówniana sprawa, dosłownie i w przenośni.

Koniec końców

Jeśli natomiast chodzi o samo zakończenie. Cóż, uważam, że dziewczynka jest zbyt bystra na takie “akcje” i w zupełności było to do przewodzenia — przynajmniej dla mnie (musicie przeczytać książkę, aby wiedzieć, co miałam na myśli). Powiem więcej, książka skojarzyła mi się z amerykańskim filmem Nieproszeni goście, gdzie to Emily Browning grająca główną bohaterkę Annę, manipulowana przez swoje nabyte wewnętrzne ja i koleżankę z psychiatryka dokonuje potwornej zbrodni. Kto nie widział — polecam, świetny film grozy.

Podsumowując, książka jest jak najbardziej warta uwagi. Porusza dość ważne i zarazem nurtujące wielu tematy. Choroby psychiczne to w dalszym ciągu temat tabu, w przypadku dzieci w szczególności. Rodzice często sami nie radzą sobie z problemami, a opieka psychologiczna od lat jest w powijakach. Do tego wszystkiego nawarstwiające się problemy dnia codziennego i proszę, depresja gotowa.
Wiem, że dość lekko przedstawiłam cała historię, ale uwierzcie mi, nie tak łatwo, jak to wygląda. Osobiście zmagam się z depresją już od wielu lat. Czasami jest lepiej, czasami gorzej. Jedno jest pewne, najczęściej te wszystkie dusze towarzystwa, śmieszni i zabawni z uśmiechem na twarzy ludzie mają najwięcej do ukrycia. Dlatego bądźcie czujni 😉

Z pasji do książek, z miłości do życia — motto, które mnie nie opuszcza przez ostatnie lata. Uwielbiam czytać książki, oglądać filmy, fotografować i żyć! I o tym rownież jest mój blog. Na co dzień zajmuję się pracami korektorskimi w książkach, gazetach i czasopismach.

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Wątki w komentarzach
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najgorętszy wątek
2 Autor
Zufi.plSikorkowe Pasje Poprzedni autorzy
  Subskrybować  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sikorkowe Pasje
Gość

Już mnie zaciekawił fakt, dlaczego dziecko znienawidziło rodzicielkę. Chyba (nie zdradzaj!!) podany jest powód. Mimo, że książka nie w moich tematach, to nawet bym się skusiła ją przeczytać.

Zufi.pl
Gość
Zufi.pl

Polecam ci ją bardzo. Jak nawet sam klimat ci nie podpasuje, to zobaczysz, że warto było ze względu na tematy i problemy poruszane w książce.